|
1
maja Siostry wraz z Mieszkankami udały się do Sanktuarium św.
Józefa w Kaliszu. Celem naszej pielgrzymki było
dziękczynienie za otrzymane łaski i prośba o dalszą opiekę nad naszym
Domem. Szczególnie polecałyśmy w modlitwie sprawę rozbudowy
Domu, uczestnicząc we Mszy św. odpustowej pod przewodnictwem ks. Bpa
Stanisława Napierały.
Tak
opisuje naszą pielgrzymkę do Kalisza jedna z Mieszkanek:
Teresa
Jeż z <Mieszkankami i Siostrami>* jechali samochodem na
pielgrzymkę do Kalisza, mieli z sobą w samochodzie zapasy chleba z
serem, pomidorami, herbatę, banany, ciasto z jabłkami, wodę mineralną,
czekoladki i cukierki oraz leki. Wszystko to było w samochodzie w
bagażniku.
Wyjechaliśmy
z DPS. W Poraju o 7 25, po śniadaniu, które szybko
zjedliśmy w naszej jadalni i pojechaliśmy na pielgrzymkę do
Kalisza. Jechaliśmy trzy godziny do Kalisza, gdy przyjechaliśmy była 10
25. Wysiedliśmy z samochodu, zjedliśmy drugie śniadanie i potem
poszliśmy na pielgrzymkę do kościoła św. Józefa, zanim tam
dotarliśmy to zwiedziliśmy Katedrę i tam były piękne obrazy z aniołami,
Matką Boską, Panem Jezusem i Świętymi. (...)
Potem
wyszliśmy z Katedry, a stamtąd do kościoła Św.
Józefa i gdy weszliśmy do kościoła sporo ludzi już było w
ławce, usiedliśmy do ławek i czekaliśmy na... pielgrzymów.
Gdy weszła pielgrzymka do kościoła to podziwialiśmy i patrzyliśmy jak
są wszyscy pięknie ubrani, kobiety czerwone czapeczki i
strój piękny czarno – czerwony, zapinany na złote
guziki. Górnicy czarne czapki z
pióropuszami czerwonymi, a na czapkach mieli złote herby
.... tylko z przodu. Wszyscy trzymali <sztandary>, a na
każdym była napisana nazwa miasta. My i wszyscy ludzie wiedzieli skąd
idzie pielgrzymka i pielgrzymi, z jakich miast. I tam pisało: Poznań,
Wrocław, Warszawa, Piekary Śląskie i dużo jeszcze bo już
niektóre zapomniałam. Gdy pielgrzymka i pielgrzymi weszli do
kościoła i już w nim byli to zaczęliśmy się modlić, śpiewać, słuchać
ewangelii co mówił biskup, Teresa Jeż słabo słyszy, to nie
słyszała co mówił biskup <po> Ewangelii. Gdy
skończył Ewangelię to dalej była Msza Św. i byliśmy na Mszy Św. całej.
Zaraz jak weszliśmy do kościoła i całą mszę byliśmy kościele,
modliliśmy się, śpiewaliśmy i klękaliśmy, siedzieliśmy i wstawaliśmy.
Mszę Św. odprawiało dużo kapłanów (...) A ludzie też byli
ładnie ubrani i my też byli ładnie ubrani. W kościele Św.
Józefa pomodliliśmy się po Mszy Św. Ojcze nasz, Aniele Boży
stróżu nasz i żeby Teresa Jeż i T. B. i Siostry Albertynki
były zawsze zdrowe, zawsze spokojne i żeby wiecznie i długo
żyły i miały dużo szczęścia i żeby mieszkały na stałe w DPS. Poraj w
swoich pokojach i żeby nie było w całej Polsce i w Poraju
kataklizmów. Gdy skończyliśmy modlitwy to zwiedziliśmy
kościół Św. Józefa w Kaliszu. Były tam piękne
obrazy z aniołami, Matką Boską, Panem Jezusem i Wszystkimi Świętymi,
łańcuszki, medaliki, wszystko zwiedziliśmy w kościele Św.
Józefa w Kaliszu i figury i figurki też, bardzo ładne....
Potem jak wszystko już zwiedziliśmy w kościele, pomodliliśmy się
jeszcze o szczęśliwy powrót do DPS. Poraj. Potem zeszliśmy
do piwnicy <podziemi>, która się znajduje w
kościele Św. Józefa w Kaliszu.
Zwiedziliśmy
wystawę i oglądaliśmy zdjęcia z obozu koncentracyjnego <z
Dachau> i książki powojenne i przedwojenne, a nawet wojenne. I
kartki pisane o więźniach w obozie koncentracyjnym ...., a na zdjęciach
to byli ludzie tak wygłodzeni, spragnieni, że było widać same kości,
szkielety i spieczone usta, a ich ubrania to był
strój w paski, wszyscy mieli takie ubranie dorośli
i młodzież i dzieci. Stamtąd odeszliśmy, to podeszliśmy ku piecu z
kamienia z czarnymi dużymi wrotami, tam palono żywcem ludzi więzionych
w obozach koncentracyjnych ..... Było tam też w piwnicy parę ławek co
można było odmówić modlitwę Wieczny odpoczynek. .....
Kochana siostra Edytka kupiła Teresie Jeż srebrny pierścionek i
chciałam też zegarek na rękę bo ten co mam to się zepsuł, bo on chodzi
ale raz się spóźnia a raz się
spieszy, to chciałam nowy złoty na rękę to mówiła siostra
Edytka, że tu takich nie ma.
Potem
zjedliśmy zupę pomidorową z makaronem na pikniku w Kaliszu, poszliśmy
zwiedzić park i cmentarz rosyjski, kolejkę co jechała z ludźmi przez
park, rzekę zwiedziliśmy , przy parku widzieliśmy konia żywego co
prowadził myśliwy przez park, potem poszliśmy wystawy sklepowe oglądać
i była budka z lodami otwarta i siostra Edyta kupiła lody dla
wszystkich i sobie też. Zwiedziliśmy jeszcze pomnik <Ojca
Świętego Jana Pawła II przy kościele Św.
Józefa> siostra Edyta wszędzie nam porobiła
zdjęcia, potem jechaliśmy już do D. P. S. do Poraja.
W
drodze powrotnej w aucie jechaliśmy i piłyśmy, modliliśmy się. Siostra
Edytka się cały czas opiekowała Teresą Jeż,
<Mieszkankami> w drodze powrotnej do D. P. S. Poraj, w
drodze do Kalisza, w Kaliszu i w kościołach w Kaliszu. (...) I
szczęśliwie przyjechaliśmy do D. P. S. Poraj a Teresa Jeż była cały
czas grzeczna na pielgrzymce i wycieczce w Kaliszu, uśmiechała się do
siostry Edyty tylko potem w drodze powrotnej do DPS. Poraj to Teresa
Jeż płakała bo siostra Judyta pomyliła trasę i Teresa Jeż myślała, że
zabłądziliśmy, a potem wysiedliśmy w <Złoczewie>,
pomodliliśmy się w kościele Sióstr <Kamedułek>
za zamkniętymi drzwiami i Matka Boska nam pomogła,
wróciliśmy do D. P. S. Poraj szczęśliwie bo się pomodliliśmy
o szczęśliwy powrót do D P S Poraj.
*<....>przypis lub korekta redaktora
.
.
|